Oś czasu III – Malarstwo realnej nierzeczywistości

os-czasu-3-zdjecie

Tekst kuratorski historyk sztuki mgr Katarzyny Jeleń

„Malarz to nie ten kto jest natchniony, lecz ten, który jest w stanie natchnąć innych”

Salvador Dali

Każdy „posiada” swoją indywidualną oś czasu. Wszystko jest naznaczone temporalnością, tak jak trzecia odsłona rodzinnej wystawy Jana, Michała i Krzysztofa Powałka, która wprowadza nas w ich osobistą historię. Czas możemy postrzegać wielorako: jako datę powstania poszczególnych dzieł, różnicę wieku pomiędzy artystami (mimo, że brat Michała – Krzysztof jest od niego tylko rok starszy), ale i jako czas, który przepływa w ich obrazach. Trzy różne osobowości, trzy różne ruchy pędzla, trzy światy, które posiadają jeden wspólny pierwiastek: szeroko rozumiane słowo „realizm”.

Celem wystawy jest zaprezentowanie sztuki artystów, których cechuje wspaniały warsztat, technika, świadomość koloru, płótna, gry światła czy perspektywy. W dobie współczesnej sztuki konceptualnej (ale nie tylko), artysta zaczyna zatracać to co jest najważniejsze – mistrzowskie umiejętności. Intymność kontaktu ze sztuką, jak i jej proces i cykl tworzenia zastępują nam komputery i maszyny. Jeszcze nie tak dawno zaczęły zanikać tak dobrze nam znane choćby z młodości zawody: szewc, zegarmistrz czy kowal. Zaczyna też znikać świadome, ale i użytkowe malarstwo. Ważne jest by odczarować tą rzeczywistość i spróbować powrócić do dawnych kanonów sztuki, która cieszy oko odbiorcy. Spójrzmy również na niektóre tendencje artystyczne, które możemy odnaleźć w twórczości Powałka z punktu widzenia historyka sztuki.

Rodzina-Powalka
Jan, Krzysztof i Michał Powałka

Chcąc być całkowicie poprawnym zarówno językowo jak i naukowo, według Małego słownika terminów plastycznych samo słowo realizm może posiadać różne znaczenia: „Realizm (łac. res – rzecz) 1. Typ obrazowania, którego modelem jest świat przedmiotów, ludzi i zdarzeń, interpretowany za pomocą form plastycznych, wynikających z obserwacji i rozumowej analizy rzeczywistości (…). 2. Artystyczny prąd połowy XIX w., którego gł. przywódcą ideowym w dziedzinie malarstwa był Gustave Courbet (…) Słowem [realizm] chciano zaakcentować zerwanie z idealizującą sztuką akademicką i jej „pięknymi” tematami oraz wykazać, że wartość eksponowania dzieł wynika ze skupienia się na realiach świata widzianego”[1]. Natomiast pod pojęciem realizm wykonania, możemy przeczytać: „szczegółowe odwzorowanie kształtu, faktury, ew. barwy przedmiotu (lub jego fragmentu) z tendencją do iluzjonizmu. Realizm wykonania nie musi iść w parze z realizmem treści czyli życiowym prawdopodobieństwem przedstawionych scen; przykładem są liczne dzieła H. Boscha, a także niektórych surrealistów (np. S. Dali)”[2]. Często to pojęcie łączy się także z realizmem ostrego spojrzenia czyli hiperrealizmem.

W sztuce od zawsze występował tak zwany dualizm stylowy, który potęgował napięcia w ewolucji twórczości artystycznych. Uzasadniają to między innymi wydarzenia z XIX i XX wieku. Społeczeństwo żyjące w XIX wieku przeżywa przemiany rynkowe i społeczne. Realizm, jako kierunek w sztuce, powstał na kanwie właśnie tych transformacji. Artyści zaczęli przedstawiać codzienny trud prostego człowieka, pracującego na wsi, wykonującego czynności domowe. Tym samym malarstwo zaczęło pokazywać smutne, zmęczone twarze rolników, zmarszczki starszych kobiet i przekrzywione twarze starców cierpiących na artretyzm. Odrzucano magię i nierealne przedstawienia i starano się pokazać prawdę. Twórcy sprzeciwiali się akademizmowi, który mimo, iż jest nurtem warsztatowo realistycznym wyśpiewywał peany na cześć renesansowych czy antycznych mistrzów, a głównym tematem ich przedstawień były nimfy, herosi, bogowie i boginie. Podobne w wymiarze warsztatowym oba wyżej wymienione XIX-wieczne nurty toczyły batalię o tematykę i ideologię prezentacji rzeczywistości, którą w tamtych czasach odbierano na swój własny, indywidualny sposób. Gdy nastały lata 20. XX w. na polu sztuki narodził się nowy kierunek – surrealizm. Słowo, posiadające w sobie słowo realizm, nie odrzucał malarstwa naturalistycznego, jednak znów pojawiły się zatargi natury ideologicznej: „celem [surrealizmu] ma być uwolnienie osobowości przez wydobycie na jaw najgłębszych czynności psychicznych człowieka, nie zorganizowanych jeszcze przez rozum, nie skrępowanych obowiązującymi normami moralnymi czy estetycznymi”[3]. Chodziło o spontaniczną wypowiedź artystyczną, która mogła przyjmować formy abstrakcyjne (twórczość Jean’a Miro) lub realistyczne (malarstwo Salvador’a Dali). Kolejnym etapem w sztuce, o którym warto wspomnieć jest późniejszy modernizm wchodzący w fazę sztuki mocno abstrakcyjnej. Zmienił on formę, nie samą tematykę zaprezentowaną na obrazie. Zaczęto stopniowo zatracać realistyczne formy wyrazu na rzecz linii, kwadratów, zamazanych postaci. Sztandarowy kubizm Pabla Picassa, „Czarny kwadrat na białym tle” Malewicza czy fowistyczne obrazy Henri Matisse. Abstrakcja stała w opozycji figuratyzmowi czyli malarstwu przedstawiającemu, czerpiącego formy ze świata przedmiotów (może być to realny bądź surrealny świat).

To tylko kilka z najpopularniejszych przykładów sztuki, która stawiała głównie na kolor, geometryzację czy zniekształcanie, zachowując jednak przy tym pełen warsztat malarski. O krok dalej posunęła się sztuka konceptualna jako: „kierunek sztuki współczesnej, którego istotną cechą jest nie tylko rezygnacja z wykonania przedmiotów sztuki w rozumieniu tradycyjnym (obrazów, rysunków, rzeźb itp.), ale nawet wizualności sztuki w ogóle. Konceptualna sztuka ogranicza twórczość jedynie do zamysłu lub demonstracyjnego czynu”[4]. Kierunek został zapoczątkowany w latach 60. XX wieku w Ameryce, a dokładniej w Nowym Jorku i wiedzie do dzisiaj prym na całym świecie.

Na wystawie Jana, Michała i Krzysztofa znajdziemy coś zupełnie innego: precyzja, szczegółowość i istny naturalizm. Oni prowadzą spór z obecną sztuką konceptualną, jednocześnie prowadząc surrealistyczny i symboliczny dialog z odbiorcą za pomocą pełnej, realnej wizualności, z dbałością o technikę wykonania.

Obecny, współczesny nurt realistyczny odwzorowuje i przedstawia to co faktycznie jest, przedmioty, które nas otaczają, ludzi, którzy nie wyglądają jak nienaturalnie zniekształcone manekiny. Nie chodzi o sam temat jaki przedstawiamy tylko jak go przedstawiamy. Prace rodziny Powałka są połączeniem realistycznego przedstawienia z ideologią surrealistyczną, niekiedy wręcz hiperrealistycznie zmodyfikowaną. I ten szeroko pojęty realizm wiąże się często z ogromnym warsztatem i latami praktyki jakie artysta musiał spędzić ćwicząc by dojść do perfekcji. Zmarszczka, fałd skóry, skała, oko to tylko kilka przykładów…

My, jako pragmatyczni odbiorcy sztuki szukamy pełnej wizualności, szukamy tematów „smacznych”, zrozumiałych. Potrzebujemy rozróżnić jedno dzieło od drugiego, ponieważ to dostarcza nam poczucia indywidualności i wyjątkowości. Obraz ma być również pewnym oderwaniem się od życia codziennego, pokazaniem zabawy, ale i emocji co może równie dobrze dostarczyć nam i „czarny kwadrat”.

ONI – CZYLI III RAZY INDYWIDUALNE JA

„Ja za moich czasów uczyłem się jeszcze perspektywy linearnej, wykreślnej. To dawało dużo jeśli chcemy mieć świadomość bryły i przestrzeni. Pisanie pędzlem, patykiem… to kształtuje rękę i wyrabia technikę. To właśnie charakteryzuje malarstwo samo w sobie. A przynajmniej powinno”.

Jan Powałka

Jan-Powalka
Jan Powałka

Artyści Powałka wracają do tego co odgrywało rolę przed „rewolucją konceptualną”. Każdy z nich ukazuje realizm we własnym indywidualnym stopniu[5]. Surrealistyczne wizje przeplatające się z realistycznym „ruchem pędzla” jeszcze bardziej podbijają wizję artysty, który za pomocą jasnego wyobrażenia pokazuje to co jest niewyobrażone. Symbolika bijąca z obrazów ojca i synów Powałka jest silnie związana z egzystencją ludzką. Ciało człowieka jest przedstawione niekiedy perfekcyjnie, ale z zachowaniem mocnej, tajemniczej i niekiedy bardzo osobistej narracji. Zresztą sam surrealizm jest stylem mocno odrealnionym od rzeczywistości. Autentyczna wizja zawiera w sobie niezwykle rozbudowaną symbolikę i wieloznaczeniowość. Przedstawia marzenia senne, niekiedy ludzką psychikę przeobrażoną w tajemnicze i dzikie obrazy, gdzie ludzie latają, drzewa mówią, a oceany płyną po niebie. I to właśnie jest prawda sama w sobie – bo to co jest proste w odbiorze stanowi również pewną zagadkę.

Po obfitym wstępie czas na głównych „winowajców”, którzy przyczynili się do powstania wystawy w Vivid Gallery. W twórczości każdego z artystów Powałka widoczna jest transformacja i ewolucja stylów, które reprezentują. Od Jana Powałki – ojca, winno się zacząć rozważania o sztuce.

W twórczości Jana zauważalny jest pewien dualizm surrealizmu z abstrakcją. Najważniejszy bowiem dla niego jest warsztat malarski.  Niektóre bardziej delikatne, stonowane, lekko przydymione kolorystycznie wizje przedstawiają zdeformowany krajobraz, czasem nasuwający na myśl katastroficzne obrazy wzięte z opowiadań science fiction. Do drugiej grupy możemy zaliczyć przedstawienia sylwetki człowieka (lub jakiejś jego części). Anonimowe kobiety trzymające niczym starożytne Kariatydy wielkie szklane misy, ciała wspinające się po garniturze mężczyzny, tworzące swój własny surrealistyczny krawat, ludzkie palce próbujące przebić skałę. To tylko kilka z przykładów malarstwa Ojca, który rozpoczął drogę artystyczną „malarstwa Powałka”. Jak sam artysta wypowiada się o malarstwie: „jeśli chodzi o malarstwo i umiejętności techniczne, łączenie farb itp. To nie ważne jaki obraz będziemy malować, czy realistyczny, surrealistyczny czy abstrakcję. Najważniejsze, że artysta wie jak kolory mają ze sobą współgrać, jak mają osiągnąć pewien efekt i jak przede wszystkim samo dzieło ma przetrwać wiele lat”[6].

Michał i Krzysztof. Bracia, blisko ze sobą związani, jednak tak różni. Ta sama wizja jest odzwierciedlona w ich obrazach. Podobne formy przeplatają się z wielowątkową narracją. Obaj jednak postawili na mocno rozwinięte w formie, realistyczne obrazy. Michał Powałka nawiązuje do surrealizmu, nie zatracając formy stricte realistycznej. Skupia się na wizerunku człowieka, jego ciele, a przede wszystkim jego naturalności, niekiedy w tak dużym stopniu, że możemy zauważyć lekkie bądź większe niedoskonałości skóry czy kształtu sylwetki. Jednak ten realizm dominuje ponieważ, jak przedstawia to sam artysta: „jeżeli my próbujemy nawiązać kontakt z widzem i nawiązać z nim dialog, potrzebujemy pewnego rodzaju słów i wykształconego języka. Powinny to być słowa zrozumiałe dla odbiorcy. A naszymi słowami są elementy realistyczne, z naszego otoczenia, które łączymy poprzez nasze wizje z zupełnie odrealnionym światem, ale w pewnym stopniu zrozumiałym dla odbiorcy”[7].

Krzysztof-i-Michal-Powalka
Krzysztof i Michał Powałka

U brata Michała – Krzysztofa można dostrzec podobną tendencję – realizm przeplatający się niekiedy z surrealistycznymi wizjami. Jednak u niego te wizje wydają się mroczniejsze, metafizyczne, wręcz kosmiczne. Artysta używa bardziej stonowanych kolorów. Obrazy przypominają niepokojące prace Zdzisława Beksińskiego, podobnie jak romantyczne malarstwo Francisco Goya. „Szczerość nagość”, jeden z cykli, które artysta namalował przedstawia nagie ciało człowieka, ale w sposób realistyczny. „Jak powstawał ten cykl, nadałem mu tytuł „Szczerość nagość”. To bardzo dobrze widać na przykład na plaży nudystów: człowiek bez ubrań, bez gadżetów i dodatków jest taki jak go Pan Bóg stworzył. Nie można się zakryć, nie można schować. I to właśnie polega na tym, że nie wolno się wstydzić swojej nagości i tego jak jesteśmy zbudowani. Ciało człowieka jest piękne samo w sobie, a najpiękniej jak współgra ze sobą”[8].

Podsumowaniem twórczości obu braci jest „Próba sił”, mieszanka ostateczna, tak jak ich ostateczny rozrachunek. Tu dopiero widać warsztat, ale i wyobraźnię jaką obaj posiadają: „Na początku Michał wziął lewą część, ja prawą. A później się zamienialiśmy. Cały czas próbowaliśmy się uzupełniać z każdej strony. Była to nasza Próba sił[9]. Tworząc razem pewną wizję stworzyli uniwersalne przedstawienie, do którego każdy z nas może się odnieść. Malując go próbowali przedstawić samych siebie, puścić do nas oko i powiedzieć: jesteśmy podobni, ale jednocześnie różni. Tak jak każdy z nas.

Wstęp, który potrzebny był do zrozumienia przewrotnego, niejednoznacznego i złożonego malarstwa Jana, Krzysztofa i Michała Powałka, przedstawił ich twórczość w zupełnie innym świetle. Trzech artystów, podobnych do siebie, ale jednocześnie tak różnych, prezentuje w swoich obrazach najintymniejsze myśli. Przysłowie jaki ojciec taki syn jest w tym wypadku i prawdą i zaprzeczeniem. Realistyczne w przedstawieniu, surrealistyczne w wymowie obrazy w większości przypadków przedstawiają człowieka, są o człowieku i dla człowieka, z którym próbują się komunikować za pomocą wizualnej ekspresji. Ciało ludzkie, oczywiście niezmodyfikowane przez kosmetykę estetyczną, nie jest idealne. Oglądając obrazy Powałka czujemy zaniepokojenie, ale jednocześnie zaczynamy powoli zdawać sobie sprawę, że to co widzimy jest odbiciem nas samych. To jest właśnie piękno, którego zaczynają nas przede wszystkim pozbawiać przerobione zdjęcia z serwisów społecznościowych, filtry z telefonu czy programy graficzne, które tuszują to czego wydawać by się mogło nie warto oglądać. Ale właśnie warto, ponieważ ten naturalizm jest piękny i wymowny. A w szczególności pokazuje mistrzowski kunszt i warsztat malarza, który potrafi obserwować w sposób realistyczny i dokładny. Dodając do tego nutę surrealistycznej wizji przedstawia też swój kunszt wyobraźni i otwartości umysłu. Wizje te nie muszę przerażać, powinny skłaniać do refleksji, ale i umilać oko tym co jest naturalnie piękne. Warto zainwestować w tę sztukę, która przywołuje na myśl ruchy pędzla realistycznych mistrzów z XIX wieku, ale i nawet sięgając pamięcią do renesansu czy klasycyzmu.

[1] Z. Malicki, K. Zwolińska, [hasło:] realizm, [w:] Mały słownik terminów plastycznych, Warszawa 1990, s. 252.

[2] Ibidem, [hasło:] realizm wykonania, s. 252-253.

[3] Ibidem, [hasło:] surrealizm, s. 289-290.

[4] Ibidem, [hasło:] konceptualna sztuka, s. 138.

[5] realizm może być też abstrakcją samą w sobie – gdyby pomniejszyć jeden realistyczny element do mikroskopijnych rozmiarów staje się on dla nas tylko niefiguratywną plamą

[6] Wywiad z artystami, Wrocław, dnia 22.03.2017.

[7] Wywiad z artystami, Wrocław, dnia 22.03.2017.

[8] Wywiad z artystami, Wrocław, dnia 22.03.2017.

[9] Wywiad z artystami, Wrocław, dnia 22.03.2017.